Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2009
| Dystans całkowity: | 558.86 km (w terenie 270.00 km; 48.31%) |
| Czas w ruchu: | 36:44 |
| Średnia prędkość: | 15.21 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 12 |
| Średnio na aktywność: | 46.57 km i 3h 03m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 2 maja 2009
Majowka Bugiem dzien 2
Do opisu....
- DST 82.01km
- Teren 30.00km
- Czas 05:55
- VAVG 13.86km/h
- Sprzęt Banshee
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 maja 2009
Majówka Bugiem dzien 1
Wstaję o 5 rano, ostatnie przygotowania i pociągiem 6:08 ruszam do Warszawy. Na PKP Wola jestem ok 7:15, szybki przejazd na 'zachodni', kupno biletu i na peron. Wtedy po raz pierwszy dał o sobie znać wiatr... 7:50 przyjeżdza Piotrek, 7:58 siedzimy w pociągu do Sieldec. W centrum i na wschdnim dosiada sie trochę ludzi, w tym matka z małymi dzieciakami, więc przez całą podróż jest głośno. Ok 10 i mamy Siedlce. Dużo biało czerwonych flag i... wiatr! Piździ niemiłosiernie. No ale ruszamy na Żabokliki (NE), za którymi zatrzymujemy się by zjeść śniadanko (z jednej strony las chronił przed wiatrem, z drugiej miło grzało słońce :). Jedziemy przez Golice, Hołuble, Paprotnie, Łozy, Trębice Dolne i Stare Trębice, gdzie pod osłoną lasu robimy kolejny postój. Nie da się normalnie jechać. Wiatr tak wali w twarz, że nie przekraczamy 15km/h. Przez Stary i Nowy Bartków dojeżdzamy do Korczewa, gdzie zatrzymujemy się przy sklepie. Po paru minutach pojawiają się jakieś dzieciaki w wieku ok 5 lat wraz z, chyba, dziadkiem. Słyszmy "durni panowie" od jednego z nich. Krótkie napomknienie nic nie robi, a że nie chcemy narażać naszych psyche na obelgi ze strony przedszkolaków ruszamy dalej :) W Korczewie przy dworku skręcamy na wschód w kierunku Laskowic, w których asfalt zmienia się w bruk. Bruk i pod wiatr. Mniam :) Następnie Góry, fajny sosnowy lasek i Drażniew, gdzie skręcamy w lewo (N). Asfalt po chwili przechodzi w polną drogę i... to co będzie nas prześladowało, czyli piach. Trochę jedziemy, ale w końcu trzeba zejść z rowerów i pchać. Dojeżdzamy do linii drzew, ale naszą drogę przecina jakiś strumyk czy inne bajoro. Nie ma co ryzykować przejazdu z sakwami i bagażniekiem więc idziemy wzdłóż drzew na zachód i po kilku metrach znajdujemy suche przejście. I ich oczom ukazał się Bug! Więc u celu. Mała sesja zdjeciowa. Pogadanka z lokalesem z której wynika, że dalej nie przejedziemy i powinniśmy się cofnąć, bo rzeka wylała. Ale co to dla fachowców! Jedziemy dalej :) Polne drogi, piach (hehe) i w miejscu styku rzeki z lasem obozowisko motocyklistów. Nie wiedzą czy da się dalej przebić na zachód więc trochę się cofamy, przez chwilkę błądzimy po łące i w końcu wracamy na jakąś polną drogę i dojeżdzamy do tej samej która nadjechaliśmy nad rzekę. Po chwili skręcamy w prawo (W) w drogę do lasu. Znów piach :) Na rozwidleniu w lesie błędnie skręcamy w prawo i jadąc na N dojeżdzamy do łąki nad rzeką (o czym nie wiedzialiśmy wtedy). Uderzamy więc znów na Z, bo widać jakieś ślady kół. Przjeżdzamy koło samotnego gospodarstwa (niedaleko był czyjś gró przy polu) i polną drogą (z piachem :) prosto nad Bug. Krótki postój i jedziemy dalej wzdłóż rzeki na cypel, tam musimy się wycofać przez piękny żadki las (teren wyglądał jak pozalewowy). Dojeżdzamy do wsi Bużyska, gdzie po raz kolejny wjeżdzamy w jakieś pola i musimy się cofać. Tak więc w końcu jedziemy drogą z Bużyska na S i po wyjechaniu z lasu skręcamy w prawo na W. Dojeżdzamy do rozstaju dróg. Na N droga prowadzi do Starczewic, my skręcamy w lewo i... Droga na prawie całej długości to jedna wielka plaża :) Dopiero w Mogielnicy robi się sensownie. Skręcamy w prawo na N i jedziemy dalej. Przed dojazdem do Frankpola droga zamienia się w bruk. No jak nie piach to bruk. Ale już chyba nie wiało tak jak rano, albo się przyzwyczaiłem i nie pamiętam :) Przecinamy drogę główną i jedziemy dalej prosto. Zatrzymujemy sie przy pierwszym skrzyżowaniu by zerknać na mapę i wtedy mija nas peleton jakiejś wycieczki z Oazy chyba. Skręcają na następnym skrzyżowaniu w prawo (N) a my za nimi. Dogania nas ogon pielgrzymki, chwila pogadanki o sakwach i sprzęcie. Pielgrzymka zatrzymuje się przy zjeździe do jakiegoś sanktuarium, my jedziemy prosto i po przejechaniu przez Mołożew Wieś dojeżdzamy do Gródka. W Gródku bierzemy wodę od jakiś gospodarzy i skręcamy w prawo (N) od głównej drogi, a następnie w lewo w polną drogę. Słońce już zachodzi za drzewami więc trzeba szukać miejsca na nocleg. Piotr bada zagajnik koło 'nawiedzonej' szopy, ale musimy podjechać jeszcze kawałek i w końcu rozbijamy sie między polem a zagajnikiem ok 150m na N od szopy. Namiot. Papu. Siusiu. Lulu.
- DST 79.38km
- Teren 20.00km
- Czas 06:37
- VAVG 12.00km/h
- Sprzęt Banshee
- Aktywność Jazda na rowerze




